poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Czy wyjdziesz...? cz.2



Trochę o zaręczynach właściwych ;) Kiedy pierścionek już wybrany, czas zastanowić się nad oprawą zaręczyn. Oczywiście, wiem, że są różni ludzi i czasem role się odwracają i to kobieta oświadcza się mężczyźnie, ale będę tu pisać w tej tradycyjnej formie, gdzie to mężczyzna prosi swą wybrankę o rękę.



Czas

Kiedy najlepiej się oświadczyć? Nie chodzi mi o to, ile czasu jesteście już razem, bo każdy jest w innym momencie gotowy na takie zobowiązania. Mam raczej na myśli porę dnia. Najbardziej romantyczny wydaje się chyba wieczór, zachód słońca, intymny półmrok, te sprawy ;) Ale ciekawym pomysłem jest też poranek, gdy zaręczyny mają miejsce zaraz po przebudzeniu czy przy śniadaniu. Czy dzień w ten sposób zaczęty nie musi być cudowny? Każda pora dnia albo roku ma swoje zalety. W południe możemy przełamać nudę zwykłego dnia. W zimie śnieg może stworzyć piękną, romantyczną scenerię, a kwitnące kwiaty, czy złote liście też mają swój urok. Nawet ulewa brzmi romantycznie,jeśli towarzyszą jej zaręczyny ;)
Podpowiem, że wielu panów decyduje się na zaręczyny w jakiś ważny dzień - rocznicę związku, urodziny, Święta, z prostego powodu. Żeby było mniej dat do pamiętania ;)

Miejsce

Podobnie, jak chodzi o czas - o magii tej chwili decyduje sam fakt, że się zaręczamy. Niezależnie kiedy, niezależnie gdzie. Najpopularniejszym wyborem jest chyba restauracja albo po prostu dom. Czy istnieje osoba, która nie widziała filmu z zaręczynami w restauracji, gdy pierścionek znajduje się na dnie kieliszka szampana, na talerzyku z deserem albo paluszku chlebowym? Ale równie romantycznie może być w domu, cóż za problem przyrządzić jakieś popisowe danie i podrzucić pierścionek? A sytuacja w domu jest bardziej intymna.
Z oświadczynami w miejscu publicznym jest też chyba trochę tak, że głupio odmówić. Na zapytanej osobie spoczywa ogromna presja, a osoba pytająca jest wystawiona na większy stres. Z drugiej strony, czy nie robi wrażenia, gdy wszyscy wokół widzą nasze szczęście?

Sposób

Panowie, tutaj chyba największe pole do popisu. Można po prostu uklęknąć i dać pierścionek z magicznym pytaniem "Czy wyjdziesz za mnie?". Można pierścionek ukryć i czekać niecierpliwie, aż partnerka go znajdzie. Można wręczyć go jako prezent "bez okazji" i patrzeć, jak wybrance rozbłyskują oczy, kiedy domyśla się, o co chodzi. Można, jak w filmach, wykosić trawę w odpowiedni napis, wynająć sterowiec, chór. Wszystko, co tylko przyjdzie do głowy ;)

Wiem, że są też osoby, które muszą mieć wszystko zaplanowane i dopięte na ostatni guzik. Moja znajoma sama zaplanowała swoje zaręczyny, wybrała datę pierścionek, kwiaty i powiedziała chłopakowi, co dokładnie ma zrobić. Według mnie jest to mało romantyczne, ale jej to nie przeszkadza - miała swoje wymarzone zaręczyny, a na niespodziance najwyraźniej nie zależało jej bardzo.
I pamiętajcie panowie, jeśli nie macie pomysłu, zawsze możecie zapytać o radę przyjaciela, znajomych dziewczyny albo jej rodzinę. Nie wspominając już o przeszukaniu całego internetu ;) Ktoś na pewno wymyśli sposób, który przypadnie Wam go gustu.

Moje zaręczyny

Siedzieliśmy sobie w domu i w pewnym momencie J. uznał, że da mi wcześniej prezent rocznicowy, a za 2 dni dostanę kolejny. Nie mieliśmy wtedy dużo pieniędzy, a on sam nie ma wielu pomysłów na prezenty, więc wiedziałam, że dostanę jajko-niespodziankę. A skoro dziś dostanę jedno to za 2 dni dostanę następne ;) Dostałam moją czekoladę i od razu zaczęłam dobierać się do zabawki. Ale zamiast jakiejś figurki czy puzzli w opakowaniu znalazłam wstążkę, pierścionek i karteczkę z napisem "Czy wyjdziesz za mnie?". Przyznaję się, że z radości mało nie udusiłam mojego J. ;) Potem się jeszcze dopytywał, czy to znaczy, że tak?
Może nie były to moje wymarzone zaręczyny. Zawsze myślałam, że mężczyzna przede mną uklęknie, wręczy mi kwiaty itd. Ale nie narzekam, bo mój ukochany zadeklarował, że chce spędzić ze mną resztę życia ;)
   I taki efekt z naszych zaręczyn :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz